Komentarz
Nasza (nie)Klasa polityczna

Po propozycji Klubu Radnych Niezależnych na ostatniej sesji rady miejskiej w Kłobucku rozpętała się burza. Czy była to burza w szklance wody? W mojej ocenie obóz rządzący zrobił ”z igły widły”. Poniżej wyjaśnię dlaczego tak sądzę.

Przypomnijmy, że proponowana zmiana polegała na wyrzuceniu z budżetu na 2016 rok wszystkich inwestycji wiejskich i zastąpienie ich tymi miejskimi. Głównym argumentem, który podał radny Witold Dominik było to, że w ostatnich latach lwia część budżetu została wydana na miejscowości wiejskie. Dodatkowym powodem jest widmo zwrotu blisko 5 mln zł dofinansowania jakie zostało przydzielone na budowę kanalizacji, w związku z ciągle nie uzyskanym efektem ekologicznym. Jeśli faktycznie te pieniądze trzeba będzie oddać, to głównymi winowajcami będą mieszkańcy wsi, którzy opieszale podłączają swoje posesje do owej kanalizacji. Oczywiście ”wiara w mądrość mieszkańców” również może się do tego przyczynić, gdyż urząd miał sporo czasu, by ”zachęcać” ludzi do dopełnienia przez nich obowiązków. Czas kurczy się jak góralski sweter i niestety już niedługo gmina może być na niemałym minusie. Oby czarny scenariusz się jednak nie spełnił co zapewne ucieszy tak burmistrza jak i WSZYSTKICH radnych. Trudno bowiem wierzyć, by kogokolwiek mogło ucieszyć widmo straty kilku milionów złotych.

Wracając do głównego tematu, a więc słynnej już ”awantury” do jakiej doszło na sesji, to dziwią mnie aż tak wielkie emocje, które wzięły górę nad częścią radnych. Mocno poniosło także burmistrza Jerzego Zakrzewskiego, co zauważyła przewodnicząca rady Danuta Gosławska. Na filmie z dyskusji o budżecie opublikowanym przez Kanał Zielony doskonale widać gdy Gosławska mówi zwracając się do Zakrzewskiego, który po raz drugi chciał zabrać głos w tej sprawie : ”Daj spokój” (47:50).

Więcej na temat całej sprawy możecie Państwo przeczytać w artykule: ”Elita”, ”odruchy wymiotne” i ”wieś w czterech literach”, czyli dyskusja o budżecie. Myślę, że już sam tytuł wiele mówi o poziomie tamtej debaty.
Słychać było o kłodach, które miały być rzucane pod nogi rządzących przez ”Niezależnych”. Patrząc racjonalnie na układ sił w radzie to prędzej ”wykałaczki”. Trudno było bowiem przypuszczać, że czterech radnych mogło przebić 13 członków Koalicji Samorządowej. Matematyka mówi tutaj sama za siebie. Ktoś powie: ”Przecież mogły ich przekonać argumenty!” Dotychczasowa praktyka sesyjna pokazywała, że żadne argumenty do koalicyjnych radnych nie trafiały gdy np. dyskutowano o zakupie działki w Kamyku za blisko ćwierć miliona złotych położonej pomiędzy szkołą a cmentarzem, której pies z kulawą nogą by nie kupił. Gmina wydała jednak na nią pieniądze, bez konkretnego pomysłu na jej zagospodarowanie. Padały tylko luźne sugestie co ewentualnie można tam zrobić, a głównym celem podawanym przez większość było powiększenie terenu przy szkole w Kamyku, który bodaj już wtedy był największym placem szkolnym w gminie Kłobuck. Przypominam, że uchwałę dotyczącą zakupu działki przegłosowano.

Zapewne to m.in. brak wiary w ”przepchnięcie” swojego pomysłu spowodował, że Dominik rzucił na końcu, iż przedstawione propozycje były ”prowokacją”. Jeśli jednak był to jeden z rzeczywistych celów to został on osiągnięty przynajmniej w części. Zadajmy sobie bowiem pytanie, czy lokalny tygodnik zamieściłby na swojej okładce temat związany z budżetem, gdyby nie burza, która rozpętała się wokół finansów na sesji? Czy temat ten przebiłby się do mediów? Czy ja sam poświęciłbym dwa teksty tej sprawie? Wątpię. Szkoda tylko, że zabrakło prawdziwej merytorycznej debaty na ten temat.
Co do ”Niezależnych” to niestety, ale uważam, że mogli się solidniej przygotować do sesji. W mojej ocenie błędem było postawienie głównie na inwestycje związane z obszarem zamieszkania tychże radnych, co słusznie wypomniała im radna Ewelina Kotkowska. Pewną niespójnością było to, że wyłączenie inwestycji wiejskich miało być swego rodzaju karą za nieuzyskany efekt ekologiczny, a np. w Białej tylko kilku mieszkańców nie podłączyło się do kanalizacji (wystąpiły one o umorzenie bo nie mają do tego warunków przez kłopotliwe spady, bądź… brak budynku). Mimo, że wyrzucenie inwestycji, która ma być w tym roku tam przeprowadzona nie zostało przedstawione przez ”Niezależnych”, to jednak padło zdanie o ”wyłączeniu wszystkich inwestycji wiejskich” co mocno rozsierdziło np. Mateusza Woźniaka.

Tak, czy siak, można było uniknąć tak burzliwej dyskusji, poprzez… przejście do głosowania, którego wynik był i tak jasny od samego początku tej emocjonującej sesji. Można było w ten sposób uniknąć konfliktu, który rozlał się nawet na serwis społecznościowy Facebook, co wielu z Was zapewne zauważyło. Chwilowo ”wpisowa telenowela” została zakończona, ale obecnie trudno patrzeć optymistycznie na relacje pomiędzy burmistrzem Zakrzewskim, a radnym Dominikiem.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Miejska TV