Wielkanoc bez cierpienia

Wielkanoc to święto odrodzenia, zmartwychwstania i nadziei. Czymś, co automatycznie kojarzy nam się z tym świętem jest jajko, symbol nowego życia i narodzin.

Kupujemy je, gotujemy, ozdabiamy na różne sposoby, wkładamy do koszyczków i święcimy, by w wielkanocny poranek podzielić się nim z bliskimi; jest składnikiem tradycyjnych dań świątecznych.
Jajko. Białko, żółtko i skorupka. Kupowane w sklepach osiedlowych, hipermarketach lub na targach.
Wiemy, że znosi je kura, ale czy wiemy, co się za tym kryje, i jak ona to znosi?

Jajko jajku nierówne
Ze względu na sposób chowu kur, jajka dzieli się na 4 grupy:
0 – chów ekologiczny
1 – chów wolnowybiegowy
2 – chów ściółkowy
3 – chów klatkowy

Dane szacunkowe wskazują, że prawie 90 % jaj wyprodukowanych w Polsce pochodzi z chowu klatkowego. To te najczęściej są kupowane i te na skorupce mają cyfrę 3.

Chów klatkowy

Chów ten charakteryzuje się m. in. tym, że zwierzęta produkcyjne nigdy nie wychodzą poza halę, spędzają na niej całe życie, w smrodzie własnych odchodów, stłoczone w klatkach w grupach od 20 do 60 niosek, a na jedną kurę przypada powierzchnia odpowiadająca kartce formatu A4. Brak ruchu oraz ogromne odwapnienie związane z nieustannym składaniem jaj skutkuje osteoporozą prowadzącą do chronicznego bólu oraz złamań kości.
Z reguły nie dożywają do dwóch lat, podczas gdy w środowisku naturalnym kura może przeżyć nawet 10 razy dłużej; dotyczy to jedynie kur, ponieważ zaraz po wykluciu zwierzęta są dzielone ze względu na płeć – kurki „czekają” aż będą mogły zacząć znosić jajka, natomiast koguciki są zabijane kilka godzin po narodzeniu, najczęściej przez zmielenie żywcem.
Z braku możliwości samodzielnego szukania jedzenia, wydziobują sobie nawzajem pióra, co często prowadzi do zjadania piór oraz jajek, a także zadawania ran, niejednokrotnie tak głębokich, że dochodzi do infekcji i wyciągania wnętrzności, a w konsekwencji do śmierci. Aby zapobiec samookaleczeniom oraz aktom kanibalizmu, pisklakom przycina się dzioby rozgrzanymi ostrzami.
Po zakończeniu życia jako reproduktorka, kura jest kompletnie zniszczona fizycznie, pozbawiona piór i poraniona, z wyeksploatowaną kloaką. Wówczas kury są masowo wywożone do zakładów mięsnych, podwieszane za łapki i zabijane.

Co możemy zrobić?

Pierwsze głosy krytykujące chów klatkowy pojawiły się już w latach 60-tych XX wieku. W roku 1988 powstała Dyrektywa Rady Europejskiej, która określała minimalne normy ochronne dla kur hodowanych w tym systemie.
Na chwilę obecną w Austrii chów klatkowy jest całkowicie zakazany, do takiego rozwiązania dążą też Niemcy. W Wielkiej Brytanii największe sieci handlowe, m. in. Marks&Spencer, już nie sprzedają jajek wyprodukowanych w systemie chowu klatkowego, w Belgii z takich jajek zrezygnowały sieci Makro i Colruyt, a w Niemczech Kaufland i Aldi. W Kanadzie i Stanach Zjednoczonych jest już ponad 100 sieci restauracji i firm związanych z przemysłem spożywczym, które zrezygnowały z kupowania i używania jajek oznaczonych nr 3, lub wyznaczyło termin, do którego zamierza to zrobić. Są wśród nich koncerny, których produkty możemy kupować także w Polsce, m. in. Nestle, McDonald, Burger King, Wendy’s, Subway, Wal-Mart czy Kraft Food, General Mills (właściciel takich marek jak Pillsbury i Cheerios) i Kellogg (m.in. Corn Flakes i Pringles) oraz Costco Wholesale – trzeci największy sprzedawca w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo Nestle zobowiązało się, że do 2020 roku wszystkie ich produkty przeznaczone na rynek amerykański nie będą zawierały jajek klatkowych.

My jako konsumenci możemy zrobić kilka rzeczy:

– podpisać deklarację o niekupowaniu jajek oznaczonych nr 3, czyli pochodzących z chowu klatkowego, dostępną na stronie jakonetoznosza.pl,
– nie kupować takich jajek w sklepie
– informować znajomych o realiach na kurzych fermach
– wprowadzić zmiany w diecie

Stowarzyszenie Otwarte Klatki jest organizatorem akcji „Jak one to znoszą?”, której celem jest uświadomienie konsumentom realiów na kurzych fermach, przybliżenia informacji o kurach, które są zwierzętami o bogatym życiu społecznym, a także dążenie do wycofania z produkcji i sprzedaży jajek oznaczonych nr 3.
Akcję poparł Robert Makłowicz, jeden z najbardziej znanych polskich kucharzy.

Osoby, które dowiadują się o losie kur, często stwierdzają, że szkoda im zwierząt, ale takie jajka, czyli oznaczane nr 3, są najtańsze. To prawda, ale w tym momencie nie należy zadawać sobie pytania, dlaczego jajka z chowu wolnego są takie drogie, tylko dlaczego te z z chowu przemysłowego są takie tanie.

Kinga Syguda

Na podstawie raportu stowarzyszenia Otwarte Klatki

Miejska TV