” Nam wszystkim, a szczególnie politykom brakuje nie tylko pokory ale i umiejętności dialogu”

Profesor Marian Zembala pochodzi z Krzepic, z którymi do dziś jest mocno związany. Nigdy nie zapomniał tego, skąd pochodzi. Jako absolwent krzepickiego liceum znów pojawił się w swojej ukochanej szkole, tym razem jako gość specjalny spotkania ”Zdrowie Polaków” organizowanego przez kłobuckie starostwo powiatowe.
Obecnie jest dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i posłem na Sejm RP, który nie pobiera za swoją parlamentarną pracę pieniędzy. To on pracując jako kardiochirurg w Utrechcie, Holandia ,w sierpniu 1985 roku przyjął zaproszenie prof. Zbigniewa Religi aby wspólnie w Zabrzu stworzyć nowoczesną na Śląsku klinikę kardiochirurgii w latach kiedy przeszczep serca był w Polsce niedostępny. Mimo przeciwności losu udało się. Klinika, której szefuje od roku 1999 jest jedną z najlepszych w kraju i ceniona na świecie. Był jednym z bohaterów wyróżnionego licznymi nagrodami filmu ”Bogowie”. W jego rolę wcielił się znakomity aktor, Piotr Głowacki.
Z krzepiczaninem wybitnym polskim kardiochirurgiem, transplantologiem, byłym Ministrem Zdrowia, profesorem Marianem Zembalą rozmawia Sebastian Zielonka.

Sebastian Zielonka: Pochodzi Pan z Krzepic. Patrząc na Pańskie dokonania, można śmiało stwierdzić, że osiągnął Pan niewątpliwy sukces. Na pewno wśród mieszkańców naszego powiatu są osoby, które chciałyby tego samego, chciałyby spełnić swoje marzenia. Jaka jest recepta na sukces według profesora Mariana Zembali?
Prof. Marian Zembala: Praca, praca, praca i trochę szczęścia.

Co Pan czuł widząc swoją postać na dużym ekranie podczas seansu filmu ”Bogowie”? To musi być niecodzienne uczucie.
Po pierwszej lekturze scenariusza filmu nie wierzyliśmy, że ten film powstanie. A jednak dzięki wybitnemu gronu twórców filmu na czele z reżyserem Łukaszem Palkowskim i aktorów na czele z Tomaszem Kotem ten film nie tylko powstał, ale i został bardzo dobrze przyjęty, mocno i chyba trwale zapamiętany przez ponad 3 mln publiczność. Uważam, że był potrzebny. Pokazał jak powstawało medyczne Zabrze, które mało znamy. Zabrze z pionierami kardiologii dorosłych i dzieci i kardiochirurgii. Dzisiaj z perspektywy ponad 30 lat istnienia Śląskiego Centrum Chorob Serca w Zabrzu i ponad 36 000 operacji serca u dorosłych i dzieci, ponad 1100 transplantacji serca, płuc wypada przypomnieć wielkich pionierów, wśród których obok Prof. Zbigniewa Religii –kardiochirurga byli prof. Stanisław Pasyk-twórca zabrzańskiej metody nowoczesnego leczenia zawału serca, która do dzisiaj jest najbardziej skuteczna w całym kraju oraz wspaniała postać lekarz kardiolog-pediatra dr med. Lilly Goldstein, która stworzyła nowoczesną szkołę kardiologów dziecięcych na Śląsku i w kraju i uratowała życie setki tysięcy dzieci, nie tylko śląskich.

Broszura informacyjna 30 lat zabrzańskiej kardiologii i kardiochirurgii

Film jest swoistym uznaniem dla wysiłku pionierów, a wśród nich także nas: mnie i Prof. Andrzeja Bochenka i wielu młodszych Kolegów . To film o ludziach ich pasji i doświadczeniu w ratowaniu życia i przywracaniu zdrowia.
Dla mnie osobiście ten film jest o tyle bliski, że jest w 95 procentach prawdziwy. To jest dużo.
Wątek przeszczepu odzwierzęcego, ksenogennego także był prawdziwy pomimo, iż miał miejsce 3 lata później i był realizowany we współpracy naukowej z transplantologami i naukowcami z Brukseli (Belgia). Obok dobrego scenariusza, znakomitych zdjęć i montażu, niezapomnianej muzyki, porywająca i bardzo prawdziwa jest gra wybitnych polskich aktorów .Ten film uczy nas wszystkich wielkiej pokory wobec chorego, a jednocześnie determinacji w nieustawaniu, aby mu pomóc.
Myślę, że ten film każdy z lekarzy, i nie tylko lekarzy, bierze jako pewien silny hołd wobec pacjenta. Pod tym względem ten film swoją rolę spełnia. No, a że przy okazji pokazał troszkę wysiłku całego zespołu – on mniej więcej tak wyglądał. Tak wtedy pracowaliśmy, w dzień i w nocy. Chory zawsze pozostawał i wtedy i obecnie najważniejszy i to się nigdy nie może zmienić. Jako lider obecnego zabrzańskiego Zespołu i Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu jestem strażnikiem tych wartości i zasad. Może dlatego tak cenią nas nasi pacjenci i lekarze, którzy z nami współpracują.

Film fabularny to zawsze pewna interpretacja rzeczywistości. Według Pana oddała ducha tamtego czasu?
Myślę, że tak.

Panie profesorze, kim był dla Pana pan Zbigniew Religa?
Był człowiekiem, który miał wielką wyobraźnię i duże doświadczenie. On, podobnie jak my, marzył, aby dobre, sprawdzone w nowoczesnych krajach doświadczenie w medycynie sercowo-naczyniowej jak najszybciej przenieść do Polski i tutaj, szczególnie na Śląsku, gdzie było najtrudniej dla chorych, je realizować. Tak się stało. Tym celem najważniejszym była nowoczesna kardiochirurgia, której wówczas na Śląsku bardzo brakowało. Pacjenci musieli wyjeżdżać na operacje serca do Lodzi, Warszawy, Krakowa, Wrocławia. Z operacjami serca u dzieci było jeszcze gorzej, a potrzeby wyjątkowo duże, ponieważ były wieloletnie zaniedbania i region wyjątkowo ludny i zagrożony wpływami przemysłu.
Natomiast jako człowiek miał taką charyzmę, że zarówno ja i Prof. Andrzej Bochenek i młodsi Koledzy poszliśmy za nim. W Zabrzu powstał nowy Zespół kardiologiczno-kardiochirurgiczny ludzi zdolnych, ambitnych i trochę niepokornych, którzy pozostawili swoje miejsca w kraju i poza jego granicami i zdecydowali się być razem, razem w Zabrzu – może dlatego to się tak wszystko dynamicznie rozwinęło. Nie było czasu na zawiść, zazdrość, najważniejsza była praca i chory i tak przez cale minione 30 lat.
W 3 lata po uruchomieniu zabrzańskiej kardiochirurgii Prof. Andrzej Bochenek z częścią Zespołu odszedł do Katowic, gdzie w Katowicach Ochojcu powstawał nowy ośrodek. Zaczęliśmy szkolić kolejne indywidualności i dzisiaj 16 kardiochirurgów wyszkolonych w Zabrzu to samodzielni konsultanci, którzy w większości polskich ośrodków kardiochirurgicznych zmieniają polską kardiochirurgię i poprawiają jej jakość. Oprócz Zabrza jest to Warszawa, Katowice, Wrocław, Kraków, Rzeszów, Poznań, Gdańsk, Białystok, Łódź, Zamość i Opole.
W roku 1993 pomimo roli czynnego kardiochirurga za namową Profesora Zbigniewa Religii podjąłem się nowych obowiązków Dyrektora Śląskiego Centrum Chorob Serca w Zabrzu i zaczęliśmy jeszcze bardziej intensywnie reformować ten ośrodek i przystosowywać go do nowych zadań. W roku 1999 Prof. Religa powierzył mi liderowanie zabrzańskiej Kardiochirurgii i Transplantologii. On sam powrócił do Warszawy jako Dyrektor Instytutu Kardiologii, a później został senatorem i Ministrem Zdrowia. Przedwcześnie zmarł z powodu raka płuc, z którym niestety jako palacz papierosów nie wygrał. To także przestroga dla palaczy i żniwa jakie wciąż ten bardzo groźny nowotwór powoduje.
Był Pan ministrem zdrowia przez 5 miesięcy. Jak Pan wspomina tę pracę? Coś Pana zaskoczyło na tym stanowisku?
Wspominam ten czas jako pewien sprawdzian samego siebie czas bardzo wielkiej pracy w rządzie pod kierunkiem Pani Premier Ewy Kopacz, osoby niesłychanie pracowitej i uczciwej, który warto było przeżyć dla dobra społeczeństwa i Rzeczypospolitej, mimo że po sześciu tygodniach schudłem 12 kilogramów, pracując po 18-20 godzin na dobę. Mam poczucie spełnienia. Zrobiłem z moimi Współpracownikami więcej niż można by się spodziewać z 5 miesięcznego okresu sprawowania stanowiska Ministra Zdrowia w dodatku zakłóconego kampanią i wyborami.

Przedstawiam pisemny dokument, który szczegółowo przedstawia i omawia moje działania jako Ministra Zdrowia (w załączeniu)

Mam satysfakcję zarówno z wygranej bitwy w Brukseli i pozyskania po raz pierwszy w historii 12 mld złotych środków unijnych (w poprzednich edycjach było maksymalnie 3 mld) przeznaczonych na ochronę zdrowia w całym kraju w latach 2015-2020. Pozostawiam wiec duży i trwały prezent. Wyjątkowo dużo wprowadziliśmy korzystnych w ochronie zdrowia zmian dla dzieci, kobiet ciężarnych, seniorów. Rozpoczęliśmy reformę psychiatrii, skuteczna walkę z dopalaczami i używkami, wprowadziliśmy centra urazowe dla dzieci, poprawialiśmy sytuację pacjentów w hospicjach, budowaliśmy referencyjność nowoczesnej akademickiej medycyny i nauki, popieraliśmy polski przemysł farmaceutyczny i dostępność leków.
Czy wszystko się udało? Na pewno nie, ale udało się dużo, włącznie z poprawą stanu materialnego pielęgniarek, ratowników, lekarzy rodzinnych.

Zdawał sobie Pan profesor z tego sprawę, że może zostać ministrem tymczasowym, zbliżały się wybory parlamentarne, sondaże nie były dobre dla rządzących. Nie żałuje Pan tej decyzji?
Ani trochę, dlatego że po pierwsze, jeśli bym nie chciał, to bym nie przyjął propozycji. Po drugie, w bardzo trudnym momencie Zabrza pani wówczas Minister Zdrowia Ewa Kopacz nam pomogła, kiedy budowaliśmy budynek ”B’. Dzisiaj to główny i bardzo nowoczesny obiekt w naszym szpitalu. To było być, albo nie być Śląskiego Centrum, dlatego że my byśmy zostali w tym budynku, ale nas by w nim nie było. Legendą można żyć, ale to nie wystarczy. Brakowało nam 18 mln zł. żeby powstał budynek. My mieliśmy 46 mln – ciężko przez nas samych wypracowane przez 14 lat. Pojechałem do Pani Minister Kopacz w 2008 roku i powiedziałem jak trudną mamy sytuację w zakresie infrastruktury szpitalnej Zespołu Poradni, które mieściły się w baraku, który kiedyś służył robotnikom budującym szpital.
To było moje pierwsze spotkanie z panią Kopacz. O wpół do 10 rano kiedy zjawiłem się przeprosiła mówiąc, że rano nie ma czasu dla mnie ale wieczorem będzie go miała. Siedziałem cichutko na tej sali kolumnowej Pałacu na ulicy Miodowej. Przyjęła mnie o godzinie 17:30. ”Wie Pan, nic Panu mądrego dzisiaj nie powiem, ale mam pewien pomysł. Czy może Pan być jutro rano?” – zapytała. Zostałem w Warszawie. Na drugi dzień rozmawiała z Minister Bieńkowską, Minister Rozwoju Regionalnego, którą ja z kolei znałem. Bieńkowska była kierownikiem jednego z wydziałów w Katowicach, która uczyła nas programów unijnych. Bieńkowska powiedziała: ”Słuchaj, ja mam tutaj takiego ambitnego Zembalę i spróbujmy razem się zastanowić jak 18 mln zł w krótkim czasie zdobyć, aby Szpital powstał. 3 miesiące później mieliśmy te pieniądze. To jeszcze nie koniec, jak żeśmy wybudowali ten szpital, bardzo zresztą obszerny, funkcjonalny, świetny szpital, to potem Minister Bieńkowska przesłała nam ekipę z Unii, która oceniała nam rentowność. Cała inwestycja ze sprzętem, z wszystkim kosztowała 108 milionów. To stosunkowo niedużo jak na taką jakość i to wszystko razem z całym sprzętem. Nie wierzyli, że za tak stosunkowo niewielką kwotę powstał tak znakomicie zorganizowany nowoczesny Szpital. Byli u nas 7 dni w miesiąc po otwarciu w roku 2011. Oglądali ,dokumentowali. Potem przygotowali bardzo pozytywny dla nas raport, który dał nam argument, by wejść w program rezerw niewykorzystanych np. w rolnictwie, w ochronie środowiska . Czyli startowaliśmy z bardzo dobrą oceną. Sami pisaliśmy projekty i wspinaliśmy się po kilku stopniach trudnych ocen i negocjacji i znowu wygraliśmy .Otrzymaliśmy 88 mln milionów na tzw. budynek ”C”, który powstał w ubiegłym roku. Tydzień temu uzyskaliśmy ocenę tego budynku od grupy unijnej. Ocena ta jest bardzo dobra, a naci pacjenci i my leczący mamy najnowocześniejsze oddziały w kraju kardiochirurgii, transplantacji serca, płuc włącznie z mukowiscydozą ,diagnostyki obrazowej i całego Bloku Operacyjnego i Oddziału Intensywnej Terapii. Wreszcie wybudowaliśmy nowoczesną sterylizację i laboratoria diagnostyczne. Dzisiaj mamy Śląskie Centrum Chorób Serca, Pluc i Naczyń.
Nowe możliwości to nowa znakomita jakość.
Myślę, że nawet jeśli ktoś zapomni o wszystkim, co zrobiłem jako minister, to nie zapomni jednej rzeczy na pewno. Tych 12 miliardów złotych. Tego by na pewno nie było. (Dzięki staraniom prof. Zembali udało się pozyskać taką kwotę z Unii Europejskiej dla Ministerstwa Zdrowia, co nie miało miejsca w latach poprzednich. Zanim minister Zembala zaczął się starać o te fundusze, usłyszał od wielu osób, że na zdobycie tych pieniędzy nie ma szans. Wspólnie z 12 osobowym Zespołem negocjacyjnym przygotowywał się do tych wyjątkowo trudnych i wcześniej przez 1,5 roku bezowocnych negocjacji i w Brukseli wygrał.)

W polskim sejmie większość parlamentarną ma jedna partia. W demokratycznej Polsce nie mieliśmy dotąd takiej sytuacji. Jak Pan ocenia ten krótki czas rządów Prawa i Sprawiedliwości?
Wie Pan, ja powiem tak. Demokracja ma swoje prawa. Ludzie głosują tak jak głosują w oparciu o takie, a nie inne programy.
Zaskoczeniem było dla mnie, że byłem posłem który na Śląsku otrzymał największą spośród wszystkich posłów wszystkich partii liczbę głosów ponad – 53 000 .To bardzo zobowiązuje.
Jestem posłem bezpartyjnym z rekomendacji Platformy Obywatelskiej. To zaszczyt i nobilitacja, ale i dodatkowe obowiązki. W Sejmie staram się być bardzo profesjonalny w obszarach, na których się znam tj. nauka i szkolnictwo wyższe oraz ochrona zdrowia. Widać moją pracę i doświadczenie w tych komisjach sejmowych, dodatkowo wspieram swoim doświadczeniem Komisje ds. Młodzieży w Sejmie RP.
Co mi bardzo przeszkadza? Kłótnie. Nieustające kłótnie. Sejm jest naturalnym miejscem sporów, debat ale oczywiście dominująca rola jednej partii gdziekolwiek oznacza pewne konsekwencje. Skomentowałbym to w ten sposób. Natomiast mój stosunek jest taki, że w każdej partii jest wielu zacnych ludzi, natomiast nie odpowiada mi cały szereg działań, które destabilizują rolę konstytucji i prawa.
Ubolewam, że na razie cały szereg rozwiązań, jest rozwiązaniami za mało kompromisowymi, jak np. sprawa ziemi. Przy całym szacunku, jestem katolikiem, i doceniając rolę Kościoła katolickiego nie widzę powodu, aby Kościół i inne związki wyznaniowe miały prawo korzystania z przywilejów, jakie uzyskał w tej ustawie. Myślę, że Kościół Jana Pawła II i papieża Franciszka, a więc nasz Kościół dzisiaj tego nie potrzebuje.
Natomiast rozwiązania takie jak leki dla seniorów mają sens i są potrzebne. Podobnie jak pomoc dzieciom, rodzinom wielodzietnym ma sens, ten cały aspekt socjalny. Jestem zwolennikiem pragmatycznego myślenia i działania gdzie gospodarka jest kołem zamachowym rozwoju, podobnie jak w krajach Europy Zachodniej i świata.
Szukam porozumienia zawsze, ale tam gdzie mi się coś nie podoba to reaguję. Politykiem jednak nie jestem i nigdy nie będę.

Pojawiają się takie głosy, że demokracja jest w Polsce zagrożona. Istnieje pewna panika wśród wielu osób. Jak Pan uważa, czy to są głosy uzasadnione, czy jednak powinniśmy zachować spokój?
Spokój, rozwaga, doświadczenie są najlepszymi doradcami przy wypracowaniu i podejmowaniu decyzji. Myślę że jeżeli przestanie obowiązywać ten obecny porządek prawny, to wie Pan, trzeba szukać mądrzejszych rozwiązań, które łączą, a nie dzielą. Jeżeli stanowisko Unii, liderów tej Unii, stanowiska wybitnych prawników, łącznie z człowiekiem, który nigdy nie był koniunkturalny jak profesor Strzembosz, jest takie, że istnieje zagrożenie, to ja nie prawnik, musi tego słuchać.
Trochę mi brakuje takiej postaci jaką był nawet kardynał Stefan Wyszyński czy Kardynał Józef Glemp, którego znałem osobiście, a był zawsze człowiekiem rozważnego i odpowiedzialnego kompromisu.
To samo sprawa aborcji gdzie wypracowany Rządu z Kościołem kompromis zawierał bardzo ważne elementy wskazań medycznych i tego nie wolno zapomnieć. No i wyboru samej kobiety. Mówię to jako katolik. Dzisiaj brakuje i to bardzo dialogu.

Na zakończenie inny temat. Czy po tylu latach pracy w medycynie nadal odnajduje pan radość w tym co Pan robi?
Największą. To poczucie ze służę chorym najlepiej jak potrafię wraz z całym moim dobrym Zespołem to jest najważniejsze. Właśnie dlatego jestem posłem niezawodowym, z wyboru. Gdy usłyszałem, że muszę zrezygnować z dyrektorowania w szpitalu, bo jest konflikt interesów, zapowiedziałem że zrezygnuję z bycia parlamentarzystą. Skierowano jednak sprawę do Komisji Regulaminowej Sejmu RP. Mogę jednak być także posłem i dyrektorem szpitala, który tak bardzo rozwinąłem ze Współpracownikami w minionych 30 latach. Dostałem tylko jednopokojowe mieszkanie z łazienką w domu poselskim w Warszawie, w czasie kiedy trwają obrady Sejmu RP . Bardzo mi się podoba, bo przypomina mój wrocławski akademik. Zresztą w Holandii mieszkałem w pobliżu Kliniki także w maleńkim pokoju. Już się do tego przyzwyczaiłem. Najważniejsze w życiu to harmonia w rodzinie i wówczas tak naprawdę możemy się skoncentrować na sprawach trudnych i je rozwiązywać.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Miejska TV