Fenomenalne “Jak jest” w Krzepicach

Pierwszego maja, w krzepickim Gminnym Ośrodku Kultury, wystawiono sztukę teatralną pt.: „Jak jest”. Widowisko artystyczne zostało wzbogacone o dodatkowy koncert. Całość przygotowała lokalna grupa teatralna „SOTIE”, pod kierownictwem Beaty Górskiej-Cieślińskiej. 

W ramach corocznych spotkań z kulturą, krzepicka grupa teatralna „SOTIE”, przygotowała wydarzenie artystyczne pt.: „Jak jest”. To właśnie tym pokazem grupa wygrała ostatnie Powiatowe Konfrontacje Teatralne we Wręczycy Wielkiej. Zdaniem twórców, „Jak jest” to „artystyczna próba odpowiedzi na sens życia”.

Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem poziomu całego przedsięwzięcia. Spektakl ten śmiało mógłby być wstawiony w znacznie większych miejscowościach, za znacznie wyższą cenę (w Krzepicach nie był biletowany). I tutaj nie chodzi tylko i wyłączenie o to, jak zostało to wszystko zagrane, zatańczone, zaśpiewane etc, ale przede wszystkim o wartość merytoryczną samego dzieła.

IMG_2077„Jak jest” opowiada o losach Mikołaja (w tej roli genialny Michał Błaszczak). Nie jest to jednak błaha opowiastka, a wszystko za sprawą interesującej formy narracji. Opowieść widziana jest bowiem z perspektywy spersonifikowanych emocji i receptorów chłopaka. Jeśli ktoś oglądał znakomitą animację pt.: „W głowie się nie mieści”, to może doszukiwać się podobieństwa pomiędzy tymi dwoma tworami. Z tą jednak różnicą, że spektakl „Jak jest” to dużo bardziej dojrzałe widowisko, poruszające trudne i niejednoznaczne kwestie. Mamy tutaj więc motyw śmierci, ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny, czy aborcji.

Muszę przyznać, że nie byłem w stanie powstrzymać łez wzruszenia podczas finałowego aktu. Kiedy Mikołaj niejako wymusza na swojej partnerce (w tej roli Małgorzata Jankowska), żeby ta przerwała ciąże, sytuacja w ich związku zaczyna się pogarszać i komplikować. Dziewczyna, która bardzo pragnęła dziecka, spotyka się z tak ostrym i stanowczym sprzeciwem ze strony mężczyzny. Kobieta jednak nie dokonuje aborcji. Mikołaj w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że jego decyzje doprowadziły  niejako do całkowitego rozpadu jego związku. Kiedy zadaje dziewczynie pytanie „jak jest”, nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. W tym momencie kończy się spektakl. Widz pozostaje bez odpowiedzi. To otwarte zakończenie staje się bardziej dobitne w momencie, kiedy zdamy sobie sprawę, że w pewnych sytuacjach po wzajemnej miłości nie zostaje już nawet ślad. Pozostaje tylko żal i być może wzajemne niezrozumienie.

Historia jest jednak tylko pretekstem do tego, by w fenomenalny sposób zabawić się formą. Jest to widowisko, w dużej mierze, formalistyczne, w którym warstwa fabularna jest tylko dodatkiem do precyzyjnie skontrowanej struktury. Nie jest to jednak warstwa, która wyraźnie oddziela się od narracji, ale się z nią wzajemnie przenika. I to jest chyba największa zaleta tej sztuki – jest ona niesamowicie spójna i przemyślana. Na uwagę zasługuje również fakt, że mimo dość oklepanej tematyki, reżyserce i scenarzystce spektaklu, pani Beacie Górskiej-Ciesielskiej udało się uniknąć trywializacji całości, serwując ją widzowi w niebanalny sposób.

IMG_2168

Po przedstawieniu przyszedł czas na koncert, który wprowadził mnie w niemałe zakłopotanie. Nie chcę być źle zrozumiany – pokaz muzyczny również prezentował bardzo wysoki poziom i jako taki bronił się sam. Wokalistki, zwłaszcza znakomita Joanna Pilśniak nie pozostawiały cienia wątpliwości, że mamy do czynienia z profesjonalnym widowiskiem na co najmniej ogólnopolskim poziomie. Tancerki w skąpych i wyzywających strojach przydawały całości jeszcze więcej charakteru. Jednak zestawienie tych dwóch, skrajnie różnych pokazów zostało przeze mnie odebrane jako zabieg, mający na celu jedynie, za wszelką cenę wydłużyć pokaz. Po otwartym zakończeniu „Jak jest” byłem święcie przekonany, że koncert jest zwyczajnym przerywnikiem przed drugim aktem  owego spektaklu. Chociaż z drugiej strony, kiedy dotarło do mnie, że tamta historia kończy się właśnie w takim momencie, moje odczucia co do całości były jeszcze bardziej pozytywne.

Na koniec, twórca i pomysłodawca inicjatywy społecznej „Dolina Kostrzewy, Tadeusz Kluba, w geście wdzięczności, złożył na ręce Beaty Górskiej-Cieślińskiej bukiet kwiatów, „ten bukiet kwiatów, z wielkim i gorącym sercem, z podziękowaniem, z prośbą o ponowne spotkanie tutaj za rok, w majówkę”. Ja, podobnie jak pan Kluba, mam nadzieję, że za rok również będzie mi dane być na tak dobrze zagranym, przemyślanym i dopracowanym w swej formie wydarzeniu artystycznym, jakim był spektakl „Jak jest”.

Bartosz Dominik

Miejska TV