”Odpuśćcie panowie i dajcie sobie spokój”

Burmistrz Jerzy Zakrzewski wystosował apel do opozycyjnych radnych. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku oznajmił, że przez całe swoje życie nie był tyle razy na komendzie policji, co w ostatnich miesiącach. Przyznał, że do dla niego przykre.

Zakrzewski zastanawiał się, czy zabrać w tej kwestii głos, ale bił się od dłuższego czasu z myślami i jednak postanowił przemówić.
– Oczywiście ja nie przypisuję sobie doskonałości, czy to, że bezkrytycznie na swoje działania patrzę, tylko po prostu jest mi przykro, że, odnoszę wrażenie, że pewne działania niektórych radnych są bardziej osobistym działaniem, niż podyktowanym dobrem gminy – zaczął burmistrz.
Zaznaczył, że chciałby się mylić w tej kwestii, ale śledząc poczynania części osób, trudno mu nie odnosić takiego wrażenia. Zaapelował do tych radnych, którzy się z nim nie zgadzają, żeby ”nie używali osobistych urazów” wobec niego.
– Ja takich urazów nie mam. Pracujmy wspólnie na dobro gminy. Te działania nie pomagają w tym. Przynajmniej mnie utrudniają na pewno. Ja skończyłem w tamtym roku 50 lat. Ja przez 50 lat nie byłem tyle razy na komendzie policji co w ostatnich miesiącach. Jest to dla mnie osobiście przykre. Ja oczywiście nie kwestionuję, że mogę popełnić błąd i odpowiadać za te błędy, ale dążenie uparte do udowodnienia czegoś co nie było działaniem na szkodę gminy, nie jest już działaniem podyktowanym dobrem ogólnym, tylko po prostu myślę, że taką niechęcią osobistą. Nie chciałbym tego, tym bardziej, że mamy rok miłosierdzia. Odpuścicie po prostu panowie i dajcie sobie spokój – zakończył Zakrzewski.

Po tych słowach na sali sesyjnej rozległy się nieśmiałe brawa, których autorami było kilku członków Koalicji Samorządowej.
Nie da się ukryć, że słowa te były skierowane do Aleksandra Tokarza i Witolda Dominika. To oni pod szyldem stowarzyszenia ”Projekt Kłobuck” zgłosili do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa przy budowie lodowiska przez burmistrza Zakrzewskiego. O wiele wcześniej swój sprzeciw w sprawie budowy wyraziło Starostwo Powiatowe w Kłobucku. Powodem decyzji o odmowie pozwolenia na budowę było zbyt wczesne rozpoczęcie prac przez gminę Kłobuck. Według przepisów budowę można rozpocząć po upływie 30 dni od zgłoszenia w starostwie. Radni uważają, że doszło w tym przypadku do samowoli budowlanej.
Prokuratura Rejonowa w Częstochowie odmówiła wszczęcia postępowania. Sprawa wydaje się więc wyjaśniona. Dla ”Niezależnych” nie jest jednak jeszcze zakończona. Według nich przestrzeganie prawa leży w interesie społecznym, a owego przestrzegania powinny trzymać się szczególnie mocno osoby pełniące funkcje publiczne.
Co do słuszności pomysłu na to, by w Kłobucku powstało lodowisko, nikt nie może mieć wątpliwości. Wątpliwości nie mają także lansowani przez część mediów na ”wrogów” lodowiska radni Tokarz oraz Dominik. Świadczy o tym ich głosowanie ”za” zakupem lodowiska w tym roku. Nie można piętnować radnych za to, że zgłosili podejrzenie popełnienia przestępstwa jeśli takowe mieli. Do błędu na jednej z sesji przyznał się sam burmistrz. Na pewno nie miał on jednak złej woli. Lodowisko służyło mieszkańcom. Trzeba jednak postawić sobie pytanie, czy jeśli przeciętny zjadacz chleba dopuściłby się tak zwanej samowoli budowlanej, czy wystarczyłoby urzędnikom słowo ”przepraszam”?
Jak widać Zakrzewski w jakimś stopniu już ponosi konsekwencję swojego błędu. Na razie to ”tylko” wizyty na komisariatach. Być może cała sprawa na tym się zakończy. Kto wie, może radni zastosują się do apelu burmistrza i ”dadzą sobie spokój”? Jako obserwator życia politycznego w Polsce wątpię, by apel pomógł. W końcu to rola opozycji, by jak najuważniej spoglądała na ręce władzy.
Należy też pamiętać, że gdyby wojewoda wcześniej rozpatrzył pismo starosty, lodowisko zostałoby ”rozebrane” już po jego otwarciu. To byłaby prawdziwa katastrofa tak dla mieszkańców, jak i władzy, która straciłaby wiele zwłaszcza wizerunkowo. Skutki nie byłyby pozytywne także dla gminnego budżetu. Na szczęście lodowisko było aktywne przez cały okres zimowy.
Z daleka można zauważyć, że Zakrzewski jest zmęczony całą sprawą. Trzeba zauważyć też, że otacza go wielu wykwalifikowanych pracowników, którzy powinni pomagać mu unikać podobnych błędów.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

[huge_it_slider id=”2″]
Miejska TV