Dzika natura

Dotychczas dziki odwiedziły boisko Sparty czterokrotnie, niszcząc praktycznie całą murawę. A wszystko prawdopodobnie przez chrabąszcze. Niezależnie od piłkarskich zmagań, pod Kłobuckiem trwa liczenie dzików i rozpoczyna się polowanie.

Noc dzikich dzików

Obiekt Sparty Nowa Wieś został wyremontowany od podstaw 7 lat temu, tymczasem już po pierwszym ataku w nocy z 25 na 26 września boisko wyglądało jak pole bitwy. Dziki atakowały murawę dwukrotnie we wrześniu oraz jeszcze dwukrotnie w tym miesiącu.

Po pierwszej wizycie zniszczyły 600 m kw. płyty boiska, dlatego mieliśmy nadzieję, że zdążymy przed wiosenną rundą z jej naprawą. Zniszczoną część mieliśmy uzupełnić trawą z rolki, co przyspieszyłoby proces ukorzeniania – wyjaśnia prezes klubu, Tomasz Zawierucha.

Jest to najdroższy rodzaj naprawy, ale najskuteczniejszy i najszybszy, tym bardziej, że rozgrywanie meczy u przeciwnika stawia nas w ciężkiej sytuacji. Jako A-klasowemu beniaminkowi, który dopiero poznaje nowych przeciwników i nowe obiekty, trudno się gra na obcym boisku – dodał.

Po trzecim zryciu murawy działacze uznali sprzątanie boiska za bezsensowne. Ostatecznie po rozporządzeniu Burmistrza Gminy i Miasta Kłobuck ustawiono słupki i siatki, które chronią obiekt, ale trzeba zauważyć, że wymierne straty już po pierwszego ataku były szacowane na ok. 20 tys. zł. Cały obiekt ma 6 tys. m kw, a więc zniszczenia są wielokrotnie wyższe.

Prezes Sparty zaznacza, że kierują nim jednocześnie interesy drużyny, jak również świadomość, że w gminie istnieją istotniejsze wydatki. Przeznaczenie 200 tys. zł na klub nie byłoby przyzwoite względem choćby mieszkańców, którzy nie mają dostępu do sieci wodociągowej.

Wspólnie z Burmistrzem doszliśmy do porozumienia, że zrobimy to najmniejszym nakładem finansowym – mówi Tomasz Zawierucha. – Przygotowujemy teren pod zasiew trawy. Jesteśmy na etapie rozmów z rolnikami i firmami świadczącymi takie usługi. Oczywiście to, jak szybko wejdziemy i rozegramy pierwszy mecz na tym boisku, zależeć będzie tylko i wyłącznie od pogody. Przewidujemy jednak, że rundę wiosenną będziemy rozgrywać jeszcze na obcych boiskach. Mam nadzieję, że pomimo tych trudności zawodnicy będą walczyć i nie spadną z powrotem do B-klasy.

Dziki przysmak

Piłkarze najprawdopodobniej stracą rok gry na własnym boisku, a tymczasem za niecodziennym zamiłowaniem dzików do sportu prawdopodobnie stoi robak.

W murawie, gdy jest ciepło, znajduje się bardzo dużo larw chrabąszczy – mówi Ludwik Fijołek z Koła Łowieckiego „Borsuk”.Dziki szukają pędraków. Potrafią pójść pod same domostwa. Mamy obwód też koło Strzelec Wielkich i tam są takie przypadki, że przez całe pole przejdą, a trawnik koło domu zryją. Dziki najczęściej robią tak teraz, w okresie przedzimowym, albo wczesnowiosennym. Po prostu szukają białka.

Łowczy wyjaśnia także, że właśnie teraz trwa liczenie dzików metodą pędzeń. Za przedsięwzięciem stoją m.in. Lasy Państwowe i Polski Związek Łowiecki. W Nadleśnictwie Kłobuck liczenie odbyło się 22 października. Co istotne, obejmuje nie tylko lasy, ale również m.in. pola kukurydzy. Po liczeniu, w związku z afrykańskim pomorem świń, najprawdopodobniej zarządzony zostanie odstrzał dzika.

W trakcie grzybobrania na dziki można się natknąć wszędzie. Ludzie wchodzą nawet tam, gdzie mamy ostoje i gdzie się nie powinno wchodzić. Natomiast najlepsza dla nich pora to od 22.00 do 4.00, 5.00, 6.00 nad ranem, ale zdarza się, że gdy locha jest z małymi, kukurydza rośnie blisko, wyprowadza je z barłogu, czyli z lasu wczesnym rankiem. Przy takich areałach, jakie mamy, niemożliwym jest, żeby wtedy dziki wytropić i coś zrobić – wyjaśnia Ludwik Fijołek.

Dziki atakują

Najbardziej spektakularne są szarże dzików w tłumie ludzi. Zważywszy, że dzik – jak większość zwierząt – unika człowieka, takie sytuacje nie zdarzają się codziennie, więc zawsze przykuwają uwagę. Dla przykładu w lipcu br. dzik w Karwi na Pomorzu taranował ludzi i parawany na plaży, raniąc kilka osób. W czerwcu zwierzęta otoczyły w Mysłowicach na Śląsku mężczyznę z niepełnosprawną córką, a w sierpniu w Rybniku grzybiarz musiał schronić się na drzewie, a watahę dzików odgonili dopiero policjanci. Tymczasem podobne sytuacje mają miejsce na co dzień, ale zazwyczaj to ludzie natykają się na zwierzęta.

Ataki dzików zdarzają się zazwyczaj, kiedy odyniec jest ranny albo kiedy locha broni małych. Nadmiernemu rozrostowi populacji dzików służy myślistwo, ale łowczy przestrzegają okresów ochronnych. Według prezesa Koła Łowieckiego „Borsuk” jest to jedno z mądrzejszych zwierząt. Wyjaśnia, że dzik potrafi doskonale się zakamuflować, ale w naszym regionie pojawiły się wilki, polując również m.in. na jelenie, które pomagają w zachowaniu równowagi w przyrodzie.

Aby uniknąć strat w rolnictwie, myśliwi dokarmiają zwierzęta w paśnikach. W tym roku są to setki ton resztek spożywczych, takich jak ziemniaki i kapusta, dziesiątki ton kiszonki i suchej karmy. Wszystko to służy utrzymaniu dzików w lesie. Pewnych rzeczy nie sposób jednak przewidzieć. Nic nie powstrzymało dzików od zorganizowania czterech wycieczek do Nowej Wsi. Najwidoczniej lokalne pędraki są wyjątkowo smaczne, któż to wie?

Krzysztof Rygalik

Rys. Krzysztof Rygalik

[huge_it_slider id=”2″]
Miejska TV