Emsi powraca

W sierpniu mija dekada odkąd rapuje, choć zdecydowanie bardziej woli być nazywany performerem niż raperem. Jako człowiek znikąd zdążył pojawić się na płycie znanego wszystkim Liroya. Hymn ”Włókniarza” Częstochowa wyśpiewał właśnie on. Emsi.

Emsi. Tak na niego mówią wszyscy znajomi, taki też nosi przydomek na scenie. Mieszka w Blachowni. Ma 27 lat. Kocha występować przed ludźmi. Muzyka to jego pasja. Chęć pisania tekstów i wykonywania muzyki przetrwała najcięższe chwile. Wraca na scenę po roku przerwy. W rozmowie z nami nie ściemnia. Nie owija w bawełnę. Jest otwarty. Słychać, że człowiek nie ma nic do stracenia, że nie ma sensu czegokolwiek ukrywać, bo i po co?
Ma na swoim koncie ponad 100 zagranych koncertów. Brał udział w Must be the music. Jest laureatem ogólnopolskiego konkursu ”Pokaż flow”. Nagrał 5 albumów studyjnych w tzw. undergroundzie. Nie zamyka się na jeden gatunek muzyczny.
Jeden artysta maluje, drugi tańczy, ja po prostu piszę teksty i przedstawiam je na różnych podkładach. Nie wykonuję tylko hip-hopu, niektóre linie melodyczne są typowo popowe. Obecnie pracuję nawet nad materiałem trapowym, czyli klimat bardziej klubowy. Bawię się różnymi gatunkami. Robiłem różne rzeczy w swoim życiu. Swojego czasu byłem konferansjerem, prowadziłem targi motoryzacyjne w Częstochowie, urodziny Jagiellończyków, różne pokazy – mówi Emsi.

Utwór ”Urodzony aby kochać”, który stał się hymnem ”Włókniarza” Częstochowa napisał i zaśpiewał właśnie on. ”Przyjaciele” ma na serwisie You Tube ponad półtorej miliona wyświetleń, co jak na lokalnego artystę jest świetnym wynikiem.
Kiedyś miał nadzieję, że muzyka, prócz tego, że jest jego największą pasją i hobby, stanie się również sposobem na życie, źródłem dochodów. Tak się jednak nie stało. Przeżył wiele, mimo to powraca.

Podczas minirecitalu w pizzerii ”Luna” w Miedźnie (19 listopada godz. 20.00) opowie historię. Swoją historię.
Określiłbym ją jako veni, vidi, vici. To bardziej ma być kontakt z publiką, zjednoczenie się z ludźmi, opowiedzenie pewnej historii od początku do końca. Chcę pokazać siebie z innej strony. Dobry moment swojej kariery miałem już dawno temu. Przeżyłem bolesny upadek. Tak potoczyło się życie. Teraz powoli małymi kroczkami staram się zdobywać na nowo szlaki, które kiedyś przetarłem, chcę dojść aż do glorii, do zwycięstwa, chcę wrócić tam gdzie byłem – deklaruje Emsi.
Zapytaliśmy co było tym trudnym momentem, który zmienił jego życie. Dwa lata temu zmarła jego mama. To go załamało. Miał w związku z tym spory przestój w występach. Odciął się od społeczeństwa. Upadł.
Życie wywróciło mi się do góry nogami. Sam nie potrafiłem do pewnego momentu tego ogarnąć. Odpowiedni ludzie wyciągnęli jednak do mnie pomocną dłoń. Była to moja rodzina, bliscy. Obecny stan mojego życia uważam jako stabilny. Wszystko zmierza w dobrą stroną – przyznaje artysta.

W końcu nie sztuką jest nie upaść, ale podnieść się z każdego upadku. Wiele wskazuje na to, że Emsiemu właśnie udaje się wstać. Symbolicznym momentem jest jego występ w Miedźnie.
Od pewnego czasu czuję to zajawkę, która pojawiła się u mnie jakieś 10 lat temu. Nie wahałem się ani przez chwilę kiedy pojawiła się szansa znów wystąpić. Na pewno nie zawiodę nikogo kto przyjdzie na mój występ – kończy Emsi.

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

 

[huge_it_slider id=”2″]
Miejska TV