Próba dyskredytacji opozycyjnego radnego?

Warto postawić takie pytanie. Dlaczego? W czwartek 16 lutego, odbyło się Zebranie Ogólne Mieszkańców Osiedla nr 1 w Kłobucku. Niestety nie poinformowano o nim Witolda Dominika, który w radzie reprezentuje właśnie owe osiedle. Niemal od początku kadencji jest w opozycji, a wiele osób stawia na niego jako najpoważniejszego kontrkandydata Jerzego Zakrzewskiego w walce o fotel burmistrza w kolejnych wyborach. Przypomnijmy też, że przewodniczący osiedla, Tomasz Parkitny, przegrał z Dominikiem potyczkę o mandat radnego, a startował z list… Koalicji Samorządowej, która rządzi w Gminie Kłobuck.

Po raz kolejny w okręgu wyborczym, z którego startował Witold Dominik, doszło do niepokojącej sytuacji. O sprawie wielu mieszkańców dowiedziało się z portalu Facebook, gdzie radny zamieścił oświadczenie. Poinformował w nim, że mimo jego prośby, skierowanej publicznie do przewodniczącego osiedla na poprzednim zebraniu, o każdorazowe powiadamianie go o planowanych spotkaniach z mieszkańcami, znów nie dostał informacji o nim. Dominik twierdzi, że przewodniczący obiecał, że będzie to czynił telefonicznie, lub SMS-owo.
Radny napisał wprost “Mam nieodparte wrażenie, że moja nieobecność na spotkaniach z mieszkańcami jest niektórym na rękę. Jest wręcz pożądana!“. W końcu co mogą sobie pomyśleć wyborcy o radnym, na którego oddali swój głos, a który nie potrafi nawet zjawić się na zebraniu osiedla?
W kolejnym zdaniu Dominik przeprosił mieszkańców za to, że nie pojawił się na zebraniu.
Stronę Dominika trzyma m.in. radny Aleksander Tokarz, który napisał.: “Marginalizowanie radnych wykonujących swoje obowiązki zgodnie z prawem i sumieniem to bardzo naganne i bardzo szkodliwe praktyki“.
Ciekawe, że w komentarzach pod postem, za radnym Klubu Niezależnych wstawił się również Mateusz Woźniak, radny Gminy Kłobuck, będący członkiem Koalicji Samorządowej. Do tej pory myślał, że Dominik jest członkiem zarządu osiedla (Tak wyczytał na biuletynie informacji publicznej). Radny jednak zrezygnował z tej funkcji z powodu nieukładającej się współpracy z przewodniczącym. Najważniejszym powodem rezygnacji był jednak pogląd Dominika, że radny nie powinien być jednocześnie członkiem zarządu osiedla, czy rady sołeckiej. Argumentuje to tym, że rada miejska, za pośrednictwem komisji rewizyjnej sprawuje kontrolę nad owymi jednostkami.
Niektóre stwierdzenia Woźniaka nie pozostawiają jednak złudzenia, jaki ma ogląd na całą sprawę: “Ogólnie nie wyobrażam sobie sytuacji podobnej u mnie w sołectwie, że nie wiem nic o zebraniu wiejskim”, “(…) To oczywiste, że jako radny powinieneś zostać powiadomiony”, “(…) To trochę niepoważne, że przewodniczący chce na siłę być ważniejszy od radnego”.
Ireneusz Telenga, przypomniał zapisy ważnych punktów statutu osiedla, które mówią m.in. o tym, że “Termin i miejsce zebrania mieszkańców podaje się do wiadomości publicznej poprzez ogłoszenie na tablicach ogłoszeń w miejscach dostępnych mieszkańcom lub innych miejscach zwyczajowo przyjętych, co najmniej 5 dni przed terminem zebrania”.
Dominik nawet nie podejrzewa, że przewodniczący zaniedbał obowiązków statutowych. Przyznał jednak, że na pewno nie spełnij danej mu obietnicy. Dodał także, że zobowiązania dorosłego człowieka traktuje poważnie. Uważa również, że umowa, także ustna, obowiązuje, choć jak się okazuje “nie wszystkich”. Zaznaczył również: “Chodzi o to, że łatwiej dyskredytować tzw. opozycyjnego radnego, czy kontrkandydata w wyborach do rady, jeśli nie zjawi się na zebraniu“.
Oczywiście druga strona zawsze może rzucić argument, że radny powinien zaglądać na tablicę ogłoszeń. Zaznaczmy jednak, że Dominik był pewny o tym, że dowie się o zebraniu SMS-owo, lub telefonicznie, co zwyczajnie uśpiło jego czujność.
Kim jest przewodniczący tego osiedla? To Tomasz Parkitny. Tak jak już pisaliśmy, był kontrkandydatem Witolda Dominika w ostatnich wyborach samorządowych. Startował z list… rządzącej obecnie w gminie Koalicji Samorządowej. Po tym gdy poniósł klęskę w wyborczej walce o mandat radnego, kontakty obu panów, mimo że do tamtej pory były dobre, popsuły się. Przypomnijmy, że próbowano m.in. wprowadzić na ul. Tuwima (mieszka przy niej Dominik z rodziną) zmianę w organizacji ruchu, polegającą na ustawieniu znaków zakazu postoju i zatrzymywania się po obu stronach drogi. Jasne było, że to może mocno utrudnić życie radnemu, a także mieszkańcom, którzy się do niego zgłaszają, czy też choćby klientom (radny jest architektem). Mimo to zarząd, którego przewodniczącym jest Parkitny, zaopiniował ten projekt pozytywnie. Mało tego, zebranie które się wtedy odbyło w tej sprawie zostało zwołane w czasie…, gdy Dominik przebywał na urlopie.
Jak widać nie jest łatwo mieć swoje zdanie i je w dodatku publicznie głosić. Właśnie z tego jest znany wszystkim Dominik. To jasne, że są osoby, które z “niewygodnym” dla wielu radnym mogą się zwyczajnie nie zgadzać. To wręcz naturalne. Szkoda jednak, że zamiast obserwować pewien spór na argumenty, widzimy grę, która na czystą nie wygląda. Chyba, że to wszystko co dzieję się wokół radnego to zwykły przypadek?

Sebastian Zielonka
zielonka@miejska.info.pl

Miejska TV