Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

”Od lat pięciu Armia Krajowa walczy przeciw Niemcom, bez przerwy, w straszliwych warunkach, o których świat Zachodu pojęcia mieć nie może, które dopiero kiedyś w przyszłości uprzytomni sobie i zrozumieć zdoła. Nie rachuje ona swych ran, swych ofiar, swych mogił.”

Warszawa czeka. Nie na czcze słowa pochwały, nie na wyrazy uznania, nie na zapewnianie litości i współczucia. Czeka ona na broń i amunicję. Nie prosi ona, niby ubogi krewny, o okruchy ze stołu pańskiego, lecz żąda środków walki, znając zobowiązania i umowy sojusznicze” – zwracał się do żołnierzy w czasie powstania Naczelny Wódz. Za tę krytykę aliantów Kazimierz Sosnkowski stracił stanowisko.

W tamtej chwili minęło pół dekady, odkąd wskutek paktu między nazistowskimi Niemcami a komunistyczną Rosją przestało istnieć niepodległe Państwo Polskie. Wojna odebrała życie już milionom obywateli. Kolejne miliony straciły bliskich, zdrowie i dobytek. Tymczasem odwróciły się losy wojny. Alianci zyskali przewagę, a front wschodni dotarł do Wisły.

[huge_it_slider id=”1″]

 

Wtedy żołnierze AK ruszyli do walki. 1 sierpnia 1944 r. wybuchło w Warszawie długo wyczekiwane powstanie. Godzinę W wyznaczono na 17:00. Najsłabszą stroną powstańców było uzbrojenie i z tym problemem nie sposób było skutecznie sobie poradzić. Od pierwszych godzin walk brakowało amunicji. Niemcy skierowali do tłumienia zrywu m.in. artylerię, czołgi i lotnictwo.

Mimo to walki trwały do początków października, a funkcję miasta stołecznego przejęła następnie Częstochowa, która od września udzielała zorganizowanej pomocy ewakuowanym warszawiakom, a wśród uciekających przyjeżdżali m.in. literaci, wykładowcy akademiccy i lekarze. Od października do stycznia 1945 r. siedziba Komendy Głównej Armii Krajowej mieściła się przy ulicy 7 Kamienic. Tutaj również przebywał gen. Leopold Okulicki ”Niedźwiadek”.

KR
Fot.: IPN

Miejska TV