Samorządy: Syreny alarmowe upamiętniające Katastrofę Smoleńską to trauma dla uchodźców.

Polski rząd chce oddać hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej, uruchamiając syreny alarmowe we wszystkich województwach na terenie całego kraju. Nie wszystkim jednak ten pomysł się spodobał. Powód? Wojna na Ukrainie i traumatyczne doświadczenia uchodźców przebywających w Polsce.

O tym, że syreny mają zawyć 10 kwietnia, poinformował Mariusz Kamiński, czyli Minister Spraw Węwnętrznych i Administracji.

MSWiA podkreśliło, że mieszkańcy mają nie podejmować żadnych czynności w związku z syrenami, które usłyszą. Warto pamiętać jednak, że zgodnie z przepisami, ostrzeganie i alarmowanie ludności, to zadanie wykonywane przez szefów obrony cywilnej na administrowanym terenie. Oznacza to, że na szczeblu wojewódzkim jest nim wojewoda, w powiecie starosta, w mieście prezydent lub burmistrz, a w gminie wiejskiej – wójt.

Tym samym, w wielu powiatach i miastach podjęto decyzję, że syreny alarmowe 10 kwietnia uruchomione nie zostaną. Dlaczego? Zgodnie powtarzany jest jeden argument: ”Traumatyczne doświadczenia ukraińskich uchodźców, dla których dźwięk syren kojarzy się z nalotami bombowymi”.

Syren nie włączą m.in w Częstochowie, gdzie decyzję podjął prezydent Krzysztof Matyjaszczyk, w Łodzi, o czym poinformowała prezydent Hanna Zdanowska, W Opolu, czy też w powiecie kłobuckim, gdzie komunikat wydał starosta Henryk Kiepura.

MSWiA broni swojej decyzji podając informację, że ”do o osób posiadających ukraińskie karty SIM logujących się do polskich sieci komórkowych przesłany zostanie Alert RCB z informacją o uruchomieniu jutro syren w hołdzie Ofiarom Katastrofy Smoleńskiej. SMS zostanie wysłany w języku ukraińskim”.

SZ

Miejska TV